Centrum Informacji Obywatelskiej

KATEGORIE

Baza Organizacji
Pro Publico Bono

Panorama Działań
Obywatelskich

zobacz
 

Newsletter

Zamów bezpłatny
biuletyn informacyjny:

 
obrazek
ARTYKUŁY
Strona główna Artykuły Polityka prorodzinna?
2008-05-06 |  Liczba komentarzy 1380

Polityka prorodzinna?

Atrykuł Małgorzaty Soleckiej, publicystki tygodnika "Newsweek Polska", zamieszczony w "Dzienniku Polskim" w dniu 6 maja 2008 roku.

Państwo zostaje z tyłu. To, co nazywamy polityką prorodzinną, jest zbiorem reakcji - często chaotycznych i niespójnych - na ujawniające się problemy polskich rodzin.

Brak wyobraźni

 

Gdyby spojrzeć wstecz na ostatnich kilkanaście lat, ta bierność państwa jest czasem porażająca. Przykład? Pod koniec lat 90. wprowadzenie kas chorych jako mechanizmu finansowania placówek ochrony zdrowia wymusiło i przyspieszyło ich restrukturyzację. Ileż wtedy odbywało się konferencji, szkoleń i kursów dla dyrektorów szpitali i samorządowców na temat, które łóżka likwidować, bo jest ich zbyt wiele, i z pewnością w przyszłości się nie przydadzą. Na pierwszym miejscu - łóżka pediatryczne i położnicze. Wiadomo - niż demograficzny, zmiany kulturowe, Polki nie chcą rodzić dzieci i nie będą. Więc trzeba zamknąć niepotrzebne oddziały, a otworzyć nowe - kardiologiczne, onkologiczne, geriatryczne.

Od kilkunastu miesięcy w szpitalach trwa horror. Oddziały położnicze pękają w szwach, z porodówek kobiety odsyłane są do szpitali odległych od ich rodzinnych miast nawet sto i więcej kilometrów. Na oddziałach patologii noworodka - tłok, lekarze i pielęgniarki robią, co mogą, by inkubatorów i innej specjalistycznej aparatury starczyło dla wszystkich dzieci wymagających szczególnej opieki. Niewesoło jest również na oddziałach pediatrycznych, szczególnie w sezonie infekcji. Dzieci leżą nawet na korytarzach, co kiedyś było "przywilejem" tylko dorosłych.

Co się stało? Decydentom zabrakło wyobraźni. Bo dziesięć lat temu wydawało się, że niż demograficzny będzie trwać w nieskończoność. Ale analizując ówczesne dane, zapomniano o kilku podstawowych prawdach: że po każdym niżu przychodzi wyż. Że pokolenie lat 80., ostatniego wyżu demograficznego, wejdzie spóźnione w etap prokreacji, bo znakomita jego część zdecydowała się na studia. I wreszcie, że prawdopodobnie również część ludzi urodzonych w latach 70., dzisiejszych trzydziestokilkulatków, zdecyduje się albo na założenie rodziny, albo na jej powiększenie. Zapomniano również, że jak świat światem, gdy sytuacja ekonomiczna rodzin się poprawia, zwykle łatwiej podejmują one - te młodsze i te starsze stażem - decyzję o urodzeniu dziecka. Pierwszego, drugiego, kolejnego.

Porzucona mniejszość

 

Politycy dużo mówili w międzyczasie o konieczności wzmocnienia rodziny, o poprawie wskaźników dzietności (bo te, które są, zagrażają również ekonomicznej stabilności Polski w perspektywie nawet dwudziestu lat). Pouchwalali becikowe, ulgi prorodzinne. Zapomnieli tylko przygotować "bazę" dla przyszłych obywateli. To dotyczy nie tylko polityków szczebla centralnego, ale również samorządowców. W wielu miastach organy założycielskie szpitali (czyli ich właściciele) dość biernie przyglądają się scenom jak z horrorów na izbach przyjęć, gdy kobiety w trakcie porodów odsyłane są z kwitkiem z powodu braku miejsc. Tak jakby wszyscy mieli nadzieję, że sytuacja "sama się rozwiąże".

Ta bierność i zaniechanie są szczególnie dotkliwe dla rodzin, zmagających się nie tylko z problemami dnia codziennego, ale też dodatkowym ciężarem: choroby i niepełnosprawności dziecka. Na tym chciałabym się skupić, bo problem - mimo że dotyka ułamek z ogólnej liczby rodzin - błahy nie jest. Tu też struktury państwa dają się wyprzedzać życiu o kilka długości. System wspierania rodzin uwzględnia potrzeby większości. Ale mniejszość: dzieci chore, urodzone przedwcześnie, obarczone wadami genetycznymi, ma swoje prawa. I jeśli kimś służby publiczne - państwowe i samorządowe - powinny się opiekować, to w sposób szczególny tą mniejszością. Zwłaszcza że dzięki postępom medycyny liczba dzieci zdolnych do życia i rozwoju, mimo czasem bardzo ciężkich chorób, rośnie i będzie rosnąć.

Teraz nie ma systemu opieki. Przekonałam się o tym, rozmawiając z rodzicami dzieci niepełnosprawnych, maleńkich wcześniaków, dzieci urodzonych z ciąż mnogich (warto podkreślić, że w ostatnich kilku latach w Polsce pięcioraczki, o czworaczkach nie wspominając, przychodzą na świat przynajmniej raz w roku!).

Wsparcie finansowe to miesięcznie 157 złotych zasiłku pielęgnacyjnego. Kwota śmieszna, jeśli zestawi się ją z wydatkami na leczenie i rehabilitację, liczonymi w tysiącach złotych; oczywiście, jeśli rodzice mogą takie kwoty zorganizować. Rehabilitacja finansowana przez NFZ nie daje żadnej nadziei (zajęć jest za mało, kolejki olbrzymie), nie ma opiekunek, które mogłyby wesprzeć matkę w opiece nad dzieckiem pozwalając jej - jeśli tego chce - na powrót do pracy choćby na część etatu. O tym, że brakuje specjalistycznych ośrodków dla nieco starszych dzieci, w których mogłyby się uczyć i przygotowywać do życia w społeczeństwie, nie warto nawet wspominać. Rodzice dzieci chorych na każdym kroku - w instytucjach państwowych, ośrodkach pomocy, szpitalach - traktowani są na ogół jak intruzi lub, w najlepszym przypadku, jak uciążliwi petenci.

Jaka polityka prorodzinna, skoro państwo opuszcza tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy?

Żadnych złudzeń

 

Nie powinniśmy usypiać sumienia stwierdzeniem, że życie nie znosi próżni, i w te pola, z których państwo się wycofuje, wkraczają prężnie organizacje społeczeństwa obywatelskiego. To fikcja. Oczywiście, są rodziny, które dzięki własnej heroicznej zapobiegliwości i hojności tych, do których uda się im dotrzeć, mogą zapewnić swoim chorym dzieciom godne życie i dać szansę, jeśli nie na przezwyciężenie choroby, to złagodzenie jej skutków. Ale państwo nie ma prawa wymagać od swoich obywateli permanentnego heroizmu. Zwłaszcza że zbyt często zmienia przepisy umożliwiające ubieganie się o wsparcie. Mam na myśli zmiany przepisów podatkowych w sprawie odpisu 1 procenta. Dla rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi ten mechanizm przez ostatnie lata był ważnym (dla niektórych głównym) sposobem pozyskiwania pieniędzy na leczenie. Paradoksalnie, ubiegłoroczna zmiana przepisów, która miała uprościć przekazywanie 1 procenta podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego, skomplikowała sytuację rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi. Jak bardzo skomplikowała, okaże się to dopiero pod koniec lipca, gdy urzędy skarbowe rozliczą się z OPP.

Gdyby istniała spójna polityka prorodzinna, uwzględniająca przede wszystkim interes - czy też może raczej dobro - najsłabszych albo obarczonych najcięższym brzemieniem, zaangażowanie fundacji, stowarzyszeń, indywidualnych dobroczyńców byłoby i tak istotnym elementem wsparcia. Problem polega na tym, że w tej chwili bez tego zaangażowania nie ma niczego: ani szans na leczenie, ani na rehabilitację, ani na zapewnienie minimum bytowego w wielu przypadkach.

A przecież wystarczyłoby zrealizować to, o czym się mówi od dobrych kilku lat - ubezpieczenia pielęgnacyjne. To z nich powinna być finansowana zarówno opieka nad niepełnosprawnymi, jak i ich rehabilitacja. Wszystko po to, żeby najsłabszych nie zostawiać z ich problemem. Na razie jednak to rozwiązanie nie wydaje się priorytetem ani ministra zdrowia, ani ministra odpowiedzialnego za politykę społeczną.

I znów - państwo zostaje w tyle. Za kilka lat koszty opieki nad niepełnosprawnymi i ludźmi starszymi, zaczną gwałtownie rosnąć, bo zmieni się na niekorzyść struktura demograficzna. Polityka społeczna - a polityka prorodzinna jest jej częścią - polega m.in. na tym, żeby przewidywać takie zmiany, żeby zauważać i analizować trendy, i żeby przygotowywać i wdrażać rozwiązania, które albo je zahamują czy odwrócą, albo złagodzą ich skutki.

Nasze państwo w tej materii wydaje się całkowicie bezsilne.

 

 

Kolekcja zdjęć:





Wyślij link » Drukuj » Dodaj do: Wykop Gwar del.icio.us digg

Dodaj komentarz:

Zapisz komentarz »

KOMENTARZE:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 »
pViNvGTKZYiwSbCQ

map_1.txt;10;20

2008-10-30 15:56:37
~DqIYgtITRxMI
dYbKsUxYHVWyElBrx

map_1.txt;10;20

2008-10-30 19:24:07
~egizSXOMh
QAhPXOXgU

comment6, avast antivirus for n95, :-OO, optix.pro trojan boot removal, %OOO, create a horse game, 379, karpen furniture, eptpgb, eset fatal error during installation, 63537, stereo furnriture, lsvp, used rv3 for sale, bpmz, sydney hampton bay bed, tlgc, what is the formula to convert figure to word in excel, 8-OOO, band div myspace layouts, 2849, used utility trailer for sale in orange country, 94370, casa milano home furniture, =[[,

2008-10-30 21:20:36
~QvodqOvLZJuQcLOmo