Centrum Informacji Obywatelskiej

KATEGORIE

Baza Organizacji
Pro Publico Bono

Panorama Działań
Obywatelskich

zobacz
 

Newsletter

Zamów bezpłatny
biuletyn informacyjny:

 
obrazek
ARTYKUŁY
Strona główna Artykuły „Ulegliśmy mitowi, który mówi, że Polska jest krajem wielkiego boomu edukacyjnego” - rozmowa z Piotrem Legutko, redakto

CINFO W 2000 roku w Krakowie, powstał i ogłosił swoją deklarację programową komitet „Edukacja dla rozwoju”, którego był Pan członkiem. Został on zorganizowany pod auspicjami ówczesnego premiera Jerzego Buzka.  Minęło osiem lat. Co od tego czasu – w pańskiej ocenie - zmieniło się w polskiej edukacji? Czy ta inicjatywa spełniła swoje zadanie?

- Z przykrością trzeba powiedzieć, że nie zmieniła się rzecz fundamentalna, dla której komitet został w ogóle powołany. W preambule do deklaracji, która wtedy dość hucznie została zaprezentowana, napisaliśmy, że edukacja jest zbyt ważną rzeczą, aby ją zostawiać wyłącznie politykom. Dzisiaj nadal prowadzeniem polityki edukacyjnej zajmuje się wyłącznie minister edukacji. Zawsze w polityce rządu, która jest prowadzona pod naciskiem różnych grup, różnych lobby, edukacja przegrywa. Tak było we wszystkich kolejnych ekipach i to się nie zmieniłoj. Nie zmienią tego nawet tak ważne dokumenty, jak ogłoszony przez obecny rząd raport o kapitale intelektualnym Polski, który dokładnie wskazuje to, co mówiliśmy osiem lat temu. Edukacja jest kluczem do rozwoju cywilizacyjnego naszego kraju. Ostatnie miesiące pokazały jednak, że na ogłoszeniu raportu przez premiera Tuska się skończyło. Przypomnę, że toczą się w tej chwili rozmowy między rządem a związkami zawodowymi -   a właściwie tylko ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego, którego potraktowano jako głównego partnera. Nie ma tutaj żadnej innej strony, choć być powinny. Związki robią to, do czego zostały powołane, czyli bronią interesów pracowników oświaty. Innymi słowy, toczą się rozmowy branży nauczycielskiej z rządem. Co to ma do edukacji, jako instrumentu rozwoju Polski? Niewiele. Można powiedzieć, że jest to nawet główny hamulec realizacji różnych projektów, na które wskazuje wspomniany raport. Gdybyśmy zatem mieli jeszcze raz ogłosić deklarację komitetu „Edukacja dla rozwoju”, brzmiała by ona słowo w słowo, tak samo.

 

CINFO. Komitetowi coś się jednak udało…?

- Tak. Dokument, sprzed  ośmiu lat, dotyczył bardzo różnych dziedzin związanych z edukacją. Nie traktował jej w sposób zawężony. Wprawdzie działalność komitetu przypadła na sam koniec kadencji rządu Jerzego Buzka – który, tak na marginesie,  z perspektywy lat zyskuje coraz lepsze oceny -  zaproponowaliśmy wówczas, a właściwie uczyniła to Federacja Inicjatyw Oświatowych, będąca jednym z sygnatariuszy deklaracji, bardzo prosty sposób na ratowanie zamykanych szkół. Był to program „Mała szkoła”.  Ogniskuje on w sobie wszystkie działania, które myśmy sugerowali, czyli wzięcie odpowiedzialności za edukację, nie tylko przez ministerialnych urzędników, ale też przez rodziców i społeczności lokalne. Samo tworzenie szkół nie powinno odbywać się nie na przekór samorządom…

 

CINFO Które w wielu miejscach mają monopol na edukację.

-  Zgadza się. Powinno to dziać się we współpracy z samorządzami. Te przecież bardzo entuzjastycznie potraktowały projekt, pomimo pierwotnej nieufności. Dzisiaj w każdej gminie w Polsce, gdzie jest problem zamykanej szkoły, wyciąga się z szuflady tamten pomysł - „Drodzy rodzice, jeśli chcecie, żeby ta szkoła dalej była, to weźcie za nią odpowiedzialność. My wam damy na to pieniądze”. To był projekt, dzięki któremu uratowano w Polsce kilkaset szkół. Obecnie są to szkoły, będące w absolutnej awangardzie, pokazujące, jak edukacja może stać się elementem lokalnego rozwoju.

 

CINFO: Jednakże doświadczenia ostatnich lat są raczej przygnębiające. Edukację traktowano źle i nieudolnie. Co tu można zmienić, co by Pan doradził politykom, chcącym dokonać kolejnej rewolty w systemie oświaty?

- Co ja bym doradził? Osiem lat temu, zaproponowaliśmy również powołanie Komisji Edukacji Narodowej. Nazwa oczywiście nie była przypadkowa i wyzwania są dokładnie takie same, jak jej pierwowzoru z XVIII wieku. Jednakże ten projekt, który mógłby nadać edukacji priorytet, w ogóle nie został podjęty. Toczyły się wówczas dyskusja, po co powoływać kolejne ciało konsultacyjne, w którym zbierać się będą ludzie reprezentujący różne dziedziny, po to, aby sobie pogadać. Nasz pomysł polegał wyłącznie na tym, aby Komisja proponowała założenia polityki edukacyjnej, nie w perspektywie jednego rządu czy kolejnych wyborów, ale w perspektywie dwudziestu, trzydziestu lat. Nie byłby to organ wydający opinie, odpowiadałby on za koncepcję całej polityki oświatowej. Nie zostało to podjęte. Skutki są widoczne.    

 

CINFO Dzisiaj polska edukacja jest „w tyle” za dynamicznie rozwijającą się gospodarką. Grozi nam to, że za kilka lat polski pracownik będzie miał niewystarczające, nieadekwatne wykształcenie, które nie pozwoli mu nadążyć za tymi zmianami. Da się coś z tym zrobić:?

-  Myślę, że tutaj sytuacja jest bardzo poważna. Ulegliśmy mitowi, który mówi, że Polska jest krajem wielkiego boomu edukacyjnego. Rzeczywiście – liczby mogą napawać dumą. Jeżeli 50% 19-latków studiuje… To zachwyca, bo możemy pochwalić się światu - zobaczcie, jak Polacy są wykształceni. Sęk w tym, że liczby kłamią. Liczy się bowiem nie ilość ale jakość wykształcenia, a ta jest dramatycznie zła. Pokazują to wszystkie badania. Widzimy to dzięki egzaminom zewnętrznym. Potwierdzają to też badania OECD. Jeżeli niektóre wskaźniki, choćby dotyczące czytania ze zrozumieniem, są lepsze niż były, to już matematyka i nauki przyrodnicze wypadają fatalnie. To wymaga bardzo zdecydowanych działań w dziedzinie jakości kształcenia. Jeśli sobie przypomnę nasze propozycje z przed lat – o których rozmawiamy -  i całą reformę, którą minister Mirosław Handke uruchamiał, to została ona złamana w pół przez rząd Milera, bo w ogóle nie wprowadzono jej do szkół średnich. Nie była ona oczywiście idealna – sama kwestia gimnazjów jest dziś kontestowana i nie wiadomo czy był to pomysł dobry. Natomiast szkoły średnie są kluczowe, ze względu na rynek pracy. Założenie tamtej reformy było właśnie takie, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć w perspektywie dwudziestu lat, jakie zawody, jaki sposób kształcenia będzie idealny dla rynku pracy. Dlatego wtedy postawiono na kształcenia bardzo szerokie, z możliwością modułowego, szybkiego przeszkalania pracowników do konkretnych potrzeb rynku. Tutaj przewidywano bardzo duży udział Samorządu Gospodarczego, który miał przejęć szkolnictwo zawodowe. Generalnie chodziło o to, aby kształcić pewne umiejętności, które pozwolą łatwiej odnaleźć się na rynku pracy.

 

CINFO Często duże koncerny czy nawet mały lokalny biznes są zainteresowane większą profesjonalizacją kształcenia, pod kątem własnych potrzeb…

- Oczywiście, ze tak. Biznes potrzebuje młodych ludzi, którzy umieją się uczyć, potrafią myśleć metodą projektu i elastycznie reagować na zmieniające się uwarunkowania. To w ogóle nie weszło. Licea profilowane, karykatura tamtego pomysłu, są obecnie kompromitacją. Tkwią na końcu we wszystkich rankingach – to jest dowód na to, co się dzieje z edukacją, której przetrącono kręgosłup. Przez te wszystkie lata od upadku rządu Jerzego Buzka i zatrzymaniu reformy, nie zrobiono nic, aby to zmienić. To, co pani Łybacka zrobiła z „nową maturą”, wszystkie opóźnienia, do tej pory odbijają się czkawką. Dopiero teraz powstają pomysły wprowadzenia nowej podstawy programowej do szkół średnich, aby te sprawy w ogóle uporządkować. Jedynie dobre licea z dużych miast, są w stanie przygotować dobrych absolwentów.

 

CINFO Dobre licea są w stanie to osiągnąć dzięki znakomitej kadrze nauczycielskiej. A gdzie są rodzice?

 Nie możemy zapomnieć także o pracy domu. Raport o kapitale intelektualnym Polski pokazuje, że jesteśmy krajem, w którym jest tak silna zależność wyników nauczania ze środowiskiem domowym. Ciągle, jak w czasach komuny, „dziedziczymy” wykształcenie po rodzicach. Jeśli ktoś nie miał szczęścia i nie urodził się w domu, gdzie jest biblioteka i rodzice dbający o wykształcenie to ma przegrane życie. Hasło wyrównywania szans edukacyjnych nie jest w ogóle realizowane. Jeśli się popatrzy na dane jakie dostarczają egzaminy zewnętrzne, to od razu widać jakie szkoły osiągają najlepsze rezultaty. W Małopolsce 10 najlepszych szkoł podstawowych i gimnazjów to są szkoły społeczne albo prywatne, w których rodzice ciężkie pieniądze inwestuje w wykształcenie dzieci. W pierwszej dziesiątce nie ma żadnej szkoły publicznej z Krakowa, które przecież jest miastem akademickim. Licea już są, ale one mają szczęście, bo zbierają samą śmietankę. Tam przychodzą najlepsi uczniowie z całego miasta, którzy często wyznają taką zasadę: nie idę dzisiaj do szkoły, bo muszę się uczyć. Szkoła nie zapewnia im w wielu wypadkach dobrego poziomu zajęć, to szukają go poza nią.

CINFO Rodziców już w ubiegłym roku wyposażono w pewne narzędzia wpływu na szkołę, aby podnieść jej jakość. Rady rodziców – bo o nich myślę – są ważne, choć jeszcze mało popularne. Czy możliwe jest wprowadzenie innych, oddolnych i niezależnych narzędzi wpływu na instytucje edukacyjne, w postaci kancelarii doradztwa edukacyjnego czy firm audytorskich?

- Rodzice potrzebują bardzo mocnych instrumentów i wsparcia, którego obecnie nie daje im państwo. Warto przypomnieć program rządu brytyjskiego, wprowadzony za ogromne publiczne pieniądze, który spowodował, że w każdej gminie istnieje ośrodek, zapewniające wsparcie w kontaktach ze szkołą – od niemowlęcia po studenta. Przyniósł on rewelacyjne efekty w postaci podniesienia jakości kształcenia, w sytuacji kiedy edukacja brytyjska przeżywała poważny kryzys. Nawiasem mówiąc, ten program w raporcie o kapitale intelektualnym Polski pokazywany jest jako wzorcowy. Można się zatem zapytać, gdzie w programach rządzących jest konkretny projekt takiego rozwiązania, które byłoby elementem wsparcia dla rodziców oraz inicjatyw obywatelskich, do tego aby mogli wziąć współodpowiedzialność za kształcenie własnych dzieci?

Rozmawiał ADAM BARTOSIEWICZ             

Kolekcja zdjęć:





Wyślij link » Drukuj » Dodaj do: Wykop Gwar del.icio.us digg

Dodaj komentarz:

Zapisz komentarz »

KOMENTARZE:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 »
jpdphXZEZAGd

jaHAFw jqgagfceawsl, [url=http://rsitwsguhvnu.com/]rsitwsguhvnu[/url], [link=http://ivrnbvxdurqg.com/]ivrnbvxdurqg[/link], http://ofbniioufnfd.com/

2008-11-11 04:35:45
~qXcWaKgTEByn
USvXtpsUWdp

LMV5Tg neisgifbejxm, [url=http://nognibawikgi.com/]nognibawikgi[/url], [link=http://gzcwflywvjzv.com/]gzcwflywvjzv[/link], http://dcilprswwlnp.com/

2008-12-11 09:50:47
~HipTaSflJSOsqgOk
uvmqMphIB

comment5, people magazine, [url="http://rollin.awardspace.com/people-magazine.html"]people magazine[/url], http://rollin.awardspace.com/people-magazine.html people magazine, rahwd, stonehenge, [url="http://n00kie.awardspace.com/stonehenge.html"]stonehenge[/url], http://n00kie.awardspace.com/stonehenge.html stonehenge, cnd, closing time, [url="http://faithlb.awardspace.com/closing-time.html"]closing time[/url], http://faithlb.awardspace.com/closing-time.html closing time, 6594, ghb, [url="http://n00kie.awardspace.com/ghb.html"]ghb[/url], http://n00kie.awardspace.com/ghb.html ghb, 68391, fema, [url="http://breakstuff.awardspace.com/fema.html"]fema[/url], http://breakstuff.awardspace.com/fema.html fema, :[,

2008-12-11 20:50:38
~lbojgQXli